Człowiek

Poronienie oczami Matki- diagnoza

Gdy słyszysz słowo MATKA to jakie pierwsze skojarzenia pojawiają Ci się w głowie? Jakie uczucia?

Spróbuj przez chwile nad tym pomyśleć.

Czy słysząc słowo Matka pomyślałeś o kobiecie z gromadką dzieci, często zmęczoną domowymi obowiązkami jednak ciepłą, wrażliwą, odpowiedzialną oraz dbającą o zdrowie i bezpieczeństwo swoich dzieci?

Zazwyczaj jakoś tak wyobrażamy sobie jej obraz- Matka Polka to pierwsze co nam się nasuwa. Później możemy także pomyśleć o kobiecie, która godzi obowiązki macierzyńskie z pracą i własnym rozwojem.

Jednak czy w pierwszym momencie Matką nazwalibyśmy kobietę której dziecko umarło zanim zdążyło się narodzić?

Będąc w ciąży kobiety same o sobie mówią „Będę mamą” a nie „Jestem mamą”. Jakoś moment w którym zostajemy Matkami kojarzymy z przyjściem dziecka na świat po 9 miesiącach ciąży. Jednak kiedy to dziecko stracimy to mówimy wówczas „Byłam mamą” albo „Jestem mamą aniołka”. Znaczenie tego słowa nabiera innego wymiaru. A wtedy już nie jest istotne czy był to początek ciąży np. 5 tydzień czy też 22 (bo później mówimy już o porodzie przedwczesnym- będzie artykuł na ten temat).

Myślę sobie, że pomimo tego, że będąc w ciąży mówimy o tym, że zostaniemy mamami to my już się nimi czujemy- zazwyczaj już od zobaczenia tych dwóch kresek na teście ciążowym. Zaczynamy wyobrażać sobie jak to Dziecko będzie wyglądało, do kogo będzie podobne, jaki będzie miało charakter- tutaj możemy przerzucać się z partnerem cechami których nie chcielibyśmy aby odziedziczyło, myślimy o płci a w związku z nią tworzymy dalsze obszerne obrazy w naszej głowie, wspólne zabawy, wyjazdy na wakacje- tak są to nawet dalekie plany obejmujące Waszą wspólną przyszłość. Zaczynamy budować relacje z dzieckiem coraz głębszą szczególnie wtedy kiedy przypisujemy mu już pewne cechy i mamy jego wyobrażenie w naszej głowie.

Nawet jeżeli na te dwie kreski zareagowałyśmy niezadowoleniem, zaczęłyśmy się zamartwiać, obawiać (więcej o tym czego możemy doświadczać pisałam w artykule Dwie kreski) bądź też pomyślałyśmy nawet o usunięciu ciąży to nie znaczy, że gdy zaczniemy ronić będzie to dla nas mniejsza tragedia niż dla tych, które długo starały się o poczęcie. A wręcz przeciwnie możemy czuć się winne, że to przez nas, że to przez to, że miałyśmy wątpliwości albo że się nie ucieszyłyśmy na samym początku czy też pomyślałyśmy o aborcji.

Wiele jest tych emocji z którymi możemy się mierzyć w tej sytuacji ale zacznijmy od początku.

Jak pisałam w poprzednim artykule Poronienie z medycznego punktu widzenia– może ono rozpocząć się samoistnie gdy będziemy w domu wiedząc o ciąży bądź też zakwalifikujemy je jako spóźnioną miesiączkę gdy o swoim stanie nie mamy pojęcia. W drugim przypadku gdy nie dzieje się to na poziomie świadomym po prostu nasz organizm się oczyszcza to nie możemy tu mówić o jakiś konsekwencjach natury psychicznej. Chyba, że spojrzymy na to z punktu widzenia osoby starającej się o poczęcie a miesiączka w tym przypadku jest ogromnym ciosem, ponieważ oznacza, że kolejny miesiąc jest „stracony”.

Przyjrzyjmy się na początek sytuacji gdy poronienie zaczyna się w domu. Zaczynamy plamić, pojawia się krew, może zacząć boleć nas brzuch, czujemy niepokój, emocje zaczynają nabierać tempa. Na początku możemy nie dowierzać, że to się dzieje naprawdę (oczywiście zazwyczaj jeżeli jest to pierwsza taka sytuacja to nie myślimy od razu o poronieniu tylko o tym, że coś jest nie tak), przyglądać się temu co widzimy na bieliźnie i starać się przeanalizować ten widok aby jak najwięcej móc powiedzieć lekarzowi. Jeżeli mamy numer telefonu do lekarza prowadzącego ciąże to w pierwszym momencie dzwonimy do niego, opisujemy sytuacje i czekamy na dalsze instrukcje. Natomiast gdy nie mamy takiej możliwości jedziemy do najbliższego szpitala aby sprawdzić co się dzieje.

Inna sytuacja jest taka, że czujemy się świetnie bądź też nawet mamy objawy ciążowe i jedziemy aby potwierdzić ciąże. Albo na poprzedniej wizycie słyszałyśmy bijące serduszko i otrzymałyśmy informację, że wszystko jest prawidłowo a teraz przyjechałyśmy po prostu na zaplanowaną wizytę kontrolną.

Te trzy sytuacje- chociaż mają różne początki jednak cel jest taki sami: sprawdzić co się dzieję, czy wszystko jest w porządku, czy dziecko prawidłowo się rozwija- raczej nie myślimy o tym, że mogłoby nie żyć. A jeżeli taka myśl się pojawia to jadąc do lekarza możemy powtarzać w głowie czy też na głos: „wytrzymaj kochanie, wytrzymaj maluszku, mama jest przy Tobie”– staramy się uspokoić na tyle na ile jest to możliwe, bo słyszałyśmy gdzieś, że stres w ciąży jest niewskazany, co też może stresować nas jeszcze bardziej.

Gdy jesteśmy już w gabinecie to niezależnie od przyczyny z jakiej się tu znalazłyśmy chcemy usłyszeć dobre wieści: „wszystko w porządku, dziecko rozwija się prawidłowo, nie ma powodów do obaw”. A w przypadku kiedy przyjechaliśmy krwawiąc liczmy, że usłyszymy jeszcze „plamienia w ciąży się zdarzają- to normalne”.

Natomiast możemy usłyszeć zupełnie co innego. Zazwyczaj już po minie lekarza widzimy, że coś jest nie tak jak trzeba.

Czasem może powiedzieć nam od razu a czasem każe nam czekać i poprosi o konsultację drugiego lekarza. W każdym bądź razie my już czujemy, że za chwilę zapadnie wyrok aczkolwiek nie potrafimy dopuścić tej myśli do siebie. Ciągle mamy nadzieję, myślimy, że może to stary sprzęt albo niedoświadczony lekarz, ponieważ prosi o opinie innego specjaliste.

Co możemy usłyszeć:

– Płód obumarł.

– Nie ma akcji serca.

– Zarodek przestał się rozwijać.

– Ciąża jest martwa.

– Nic tu już nie ma. Proszę się ubierać.

– To się już tylko do łyżeczkowania nadaję.

– Nic tu już nie wiedzę. Dlaczego pani płacze? Połowa ciąż się tak kończy.

– Jajo płodowe jest puste. Nie ma zarodka.

Niestety raczej nie zabrzmi to w ten sposób:

– Proszę podać mi rękę, pomogę Pani wstać. Gdy się Pani ubierze proszę zawołać męża i podejść do mojego biurka muszę Państwu o czymś powiedzieć.

I gdy oboje usiądziecie z ust lekarza padną następujące słowa: „Bardzo mi przykro. Państwa dziecko umarło” a następnie dokładnie wytłumaczy on co się stało i jakie macie teraz możliwości dając Wam czas na zastanowienie.

Żeby chociaż mógł powiedzieć:

– Serce Pani dziecka przestało bić. Bardzo mi przykro z powodu Pani straty- proszę się ubrać, porozmawiamy o tym co dalej.

A niestety możemy na dokładkę usłyszeć jeszcze:

– Czego pani płacze?

– Tam jeszcze nic nie było proszę nie płakać.

– Jest pani młoda będzie pani miała następne.

– Wyłyżeczkujemy panią i zaraz będziecie mogli zrobić sobie kolejne.

– Nic się nie stało.

– Nie Ty pierwsza nie ostatnia.

– Wszystko pani wydaliła możecie się starać o kolejną ciąże praktycznie od razu.

I wiele jeszcze tego typu słów.

Następnie równie oschle i bez krzty empatii przedstawi zalecenia dotyczące skierowania na oddział, bądź też możliwości poronienia w domu. Takie suche fakty, instrukcje bez chociaż odrobiny jakiegokolwiek wsparcia a nawet zrozumienia czy uznania straty Dziecka.

Niestety takie sytuacje zdarzają się codziennie.

Codziennie kobiety ronią swoje Dziecko, tracą kochane Maleństwo. A osoby pierwszego kontaktu zazwyczaj (delikatnie mówiąc) przedstawiają wobec nich lekceważący stosunek bagatelizując ich stratę. Nie ma tu miejsca na zwrócenie uwagi na emocje czy potrzeby kobiety.

Można uznać to za pierwszy etap tego co niedługo Cię czeka.

Temu przyjrzę się w kolejnym artykule.

Tymczasem chciałabym zwrócić uwagę na kilka rzeczy:

1. Matką stajemy się już niemalże od momentu poczęcia a na pewno wtedy kiedy mamy potwierdzoną ciąże (czy to za pomocą testu ciążowego, wyników Beta HCG czy też badania w gabinecie ginekologa) nawet kiedy na poziomie świadomym o tym nie myślimy bądź też jeszcze tak siebie nie nazywamy.

2. Nie istotny jest tydzień ciąży w którym dochodzi do poronienia- Matka traci swoje Dziecko.

3. Poronienie- jest stratą Dziecka, jego śmiercią.

4. Roniąc zaczynamy tracić wszystko to w czym funkcjonowałyśmy do tej pory oraz nasze plany na przyszłość z Dzieckiem w roli głównej.

5. Nie umiera tylko Dziecko ale też i jakaś cząstka Nas razem z nim odchodzi.

6. To w jakim sposób zostanie przekazana nam informacja o tym co się dzieje zostanie z Nami na zawsze i wpłynie na to jak będziemy przechodzić żałobę.

Emocje i zachowania jakie mogą towarzyszyć Ci słysząc „diagnozę”:

1. Na początku możesz nie wiele zrozumieć z tego co powiedział lekarz. Nawet jeżeli powie wprost „praca serca płodu ustała”- to w pierwszym momencie możesz nawet nie identyfikować tego ze śmiercią. Wypierając natychmiast tą informację.

2. Szok- taka informacja może wprowadzić Twój umysł i ciało w zupełne odrętwienie. Możesz mieć trudności aby wypowiedzieć jakiekolwiek słowo bądź nawet się poruszyć.

3. Możesz też ciągle powtarzać jedno sformułowanie np. „ale co to znaczy”, „ale co to znaczy”, „ale co to znaczy”

4. Twoje gardło może się zacisnąć a w głowie pojawić się milion myśli jednak żadnej z nich nie będziesz wstanie wypowiedzieć.

5. Możesz słuchać ale nie słyszeć- być jakby obok, widzieć niemalże przez mgłę, słyszeć, że lekarz coś do Ciebie mówi, coś tłumaczy jednak nie jesteś w stanie nadać tym słowom znaczenia tak jakbyś nagle straciła umiejętność rozumienia słów albo lekarz zacząłby mówić w obcym języku.

6. Twoje emocje mogą zostać zablokowane tzn. możesz mieć trudność w uzewnętrznianiu reakcji na informacje. Milczeć, wykonywać polecenia lekarza a jemu nawet może się wydawać, że słuchasz i rozumiesz to co do Ciebie mówi, podczas Ty widzisz go jakby był za szybą i nie wiele do Ciebie dociera.

7. Możesz „zbagatelizować diagnozę” i po etapie „szoku” pomyśleć, że lekarz jest mało kompetentny, że sprzęt jest stary i dlatego nie było słychać bicia serca. Tu pojawia się element zaprzeczenia jako kolejny mechanizm obronny.

8. Poronienie musi potwierdzić jeszcze jeden lekarz tak więc ciągle masz nadzieję, że to nieprawidłowa diagnoza a inny specjalista stwierdzi, że wszystko jest w porządku.

9. Możesz w pierwszym momencie zacząć też płakać, wpaść w histerie, agresywnie odnosić się do lekarza, nie potrafiąc znaleźć sobie miejsca.

Z powyższych przykładów wynika, że możesz zachować się naprawdę różnie. Nie ma jednego scenariusza. Nie ma też dobrych czy złych reakcji. Wszystko co się wydarzy jest NORMALNE i to jest ważne, że się wydarza.

Często dopiero po wyjściu z gabinetu dajesz upust swoim emocjom. Zaczynasz płakać bądź krzyczeć albo też jeszcze bardziej zaciska Ci się gardło kiedy na korytarzu czeka na Ciebie partner- ojciec dziecka bądź bliska Ci osoba i teraz to Ty musimy jej powiedzieć.

Właśnie bardzo ale to bardzo ważne jest to, żeby lekarz przekazując informacje o śmierci zrobił to w obecności ojca (wiem, że pisząc ten artykuł mamy taką sytuację, że pacjentki muszą być same w gabinecie jednak mam nadzieję, że niebawem się to zmieni).

Dlaczego obecność ojca jest tak ważna?

1. Gdy usłyszycie to razem to ciężar też spadnie na Was oboje jednocześnie a nie na samą kobietę- co też pomaga w późniejszej adaptacji.

2. Zważywszy na to co zadzieje się w kobiecym umyśle i ciele w gabinecie najprawdopodobniej nie wiele z tego co zostało jej przekazane zrozumie i zapamięta także jeżeli będzie musiała przekazać te informacje dalej będą one fragmentaryczne i niepełne a czasem nawet nie spójne.

3. W sytuacjach stresowych często u kobiety na pierwszy plan wysuwają się emocje natomiast mężczyźni mogą pójść w zadaniowość a dzięki temu pomóc partnerce w podjęciu dalszych kroków.

4. Będziecie mogli porozmawiać i powiedzieć sobie o tym jak oboje pamiętacie słowa lekarza i zdecydować (jeżeli będzie taka możliwość po Waszej stronie) co dalej.

5. To, że razem o tym usłyszycie może pomóc Wam w czasie przeżywania żałoby, gdy będziecie o tym rozmawiać i analizować często szukając przyczyny śmierci swojego dziecka.

6. Ojciec dziecka może od razu zadbać o emocje kobiety- złapać ją za rękę, przytulić a nawet często wystarczy sama jego obecność a kobiecie już jest nieco „raźniej”.

7. Aby podjąć dalsze kroki trzeba będzie mówić o poronieniu podczas kontaktu np. z personelem szpitala do którego lekarz Was skieruje. Tutaj mężczyzna, który będzie miał pełną wiedzę na temat tego co powiedział lekarz tym samym będzie mógł udzielić kompletnej informacji podczas gdy kobieta może pamiętać jedynie często wyrwane z kontekstu fragmenty rozmowy z lekarzem.

Jeżeli sytuacja jest taka, że ojciec nie może być podczas przekazywania diagnozy warto aby postarał się skontaktować z lekarzem aby uzyskać pełniejszą informację dotyczącą stanu swojej partnerki i dalszych możliwości.

Wiem, że czasem obie opcje nie wchodzą w grę i kobieta musi przejść przez to sama a dopiero po powrocie do domu będzie miała możliwość poinformowania swojego partnera.

Ważne jest też to co będzie działo się później. Po powrocie do domu.

Co mogą zrobić w tej sytuacji bliscy będę pisała w kolejnych artykułach.

Tymczasem w kolejnym przyjże się temu co może spotkać Cię po owej diagnozę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.