Człowiek

Poronienie oczami Matki- szpital

W poprzednim wpisie zatrzymaliśmy się w momencie diagnozy mówiącej o śmierci Dziecka w łonie Matki Poronienie oczami Matki- diagnoza.

Usłyszałaś bądź usłyszeliście, że serduszko Waszego Dzieciątka przestało bić… Nie dowierzacie jeszcze, że to może być prawda. W zależności od zaleceń lekarza albo możesz wrócić do domu i tam ronić albo konieczne jest przyjęcie na oddział w celu indukcji poronienia bądź też zabiegu łyżeczkowania macicy. Czasem możesz mieć czas aby się zastanowić a czasem brzmi to na tyle dyrektywnie, że nie możesz dokonać wyboru a jedynie udać się do szpitala.

Spróbujmy przyjrzeć się temu czego możesz spodziewać się w szpitalnym oddziale:

1. Już od wejścia personel będzie zadawał pytania, pewnie dużo różnych pytań, zaczynając często od tego co Cię tu sprowadza. Także będziesz musiała powiedzieć o tym, że jesteś w trakcie poronienia być może będziesz pamiętała jaki jest jego rodzaj.

2. Pytając Cię o powód Twojego skierowania na oddział albo też o różnego rodzaju szczegóły nie zadbają o spokojną i intymną atmosferę a zrobią to raczej na korytarzu pełnym ludzi.

3. Ludzie jacy będą Cię otaczać to zapewne kobiety w ciąży, być może które właśnie zgłosiły się w 9 miesiącu a za chwilę na świecie pojawi się ich zdrowe i śliczne dzieciątko.

4. Na ścianach oddziału mogą również widnieć przepiękne fotografie/ obrazy przedstawiające kobiety w zaawansowanej ciąży, matki karmiące, uśmiechnięte bobasy.

5. Mogą Cię też położyć na sali obok kobiety u której rozpoczął się poród bądź podpiętej pod ktg aby monitorować bicie serca jej dziecka.

6. Aby Cię zbadać lekarz może pojawić się w towarzystwie kilku osób np. położnych, pielęgniarek, studentów, rezydentów itp. Być może po diagnozie jaką otrzymałaś w gabinecie u swojego ginekologa, po stawieniu się na oddział będzie to drugi lekarz, który podczas badania zweryfikuję diagnozę pierwszego.

7. Gdy już zostaniesz przyjęta jeszcze kilka razy będziesz pytana o powód skierowania.

8. Możesz usłyszeć rozmowy na swój temat i na temat Dziecka, które ronisz.

9. Raczej nikt nie zadba o intymność, o to aby zapewnić Ci poczucie komfortu a nawet pewnie nikt nie nazwie Twojej straty- śmiercią Dziecka tylko wydaleniem tkanek, oczyszczaniem się macicy, naturalną eliminacją słabszych bądź wadliwych zarodków itp.

10. Jeżeli powodem Twojego skierowania jest farmakologiczna indukcja poronienia to po podaniu leków po jakimś czasie pojawią się bolesne skurcze i nie otrzymasz żadnych tabletek przeciwbólowych.

11. Położna pewnie powie Ci abyś sikała do pojemnika na mocz i jeżeli wypadnie z Ciebie tkanka to dobrze by było aby do niego trafiła.

12. Przechodząc przez proces poronienia możesz słyszeć różne odgłosy np. kobietę która rodzi, dźwięk bicia serca z aparatury ktg, płacz noworodka.

13. Możesz też doświadczyć nieprzyjemnych komentarzy pod Swoim/Waszym adresem.

Brzmi strasznie?

Niestety na większości oddziałów jest to codzienność. Codziennie, ktoś roni, rodzi się martwe dziecko gdy tuż obok rodzice witają zdrowego maluszka.

Dla personelu, lekarzy, położnych, pielęgniarek to nie jest nadzwyczajna sytuacja a przypadki wpisane w wykonywanie ich zawodu objęte odpowiednimi procedurami.

Dla Ciebie jest to istny koszmar, piekło w którym musisz, choć nie chcesz być, przecież jeszcze przed chwilą słyszałaś bicie serduszka, cieszyłaś się z każdego dnia jaki spędziliście we dwoje, snułaś plany na przyszłość we troje a teraz… W jednej chwili Twój świat legł w gruzach. Zabrano bez Twojej woli cały Twój sens- tą malutką, śliczną, bezbronną istotkę. Sama już się gubisz w swoich uczuciach: żal, gniew, smutek, rozpacz, ból, pustka, poczucie niesprawiedliwości, rozpacz, złość, zazdrość, poczucie winy to wszystko miesza się w Tobie zmieniając tylko kolejność bądź intensywność. Masz wrażenie, że wszystkie oczy są skierowane w Twoją stronę, że nawet kiedy tracisz swoje maleństwo nie możecie mieć chwili intymności.

Pamiętaj, że wszystko co czujesz jest NORMALNE, daj sobie prawo do odczuwania tego co się w Tobie pojawia.

Gdy ten etap się skończy obejrzy Cię lekarz aby sprawdzić czy wszystko zostało wydalone a tym samym czy macica prawidłowo się oczyściła. Jeżeli tak- niedługo będziesz mogła wrócić do domu. W przeciwnym razie czeka Cię jeszcze łyżeczkowanie. To krótki zabieg przeprowadzany w znieczuleniu ogólnym. Jeżeli nie wystąpią żadne komplikacje to po nim otrzymasz wypis i zalecenia.

Zdarza się też tak, że na zabieg łyżeczkowania zostaniesz skierowana w wyznaczonym terminie tzn. od lekarza wracasz do domu a później stawiasz się do szpitala na zabieg. Omija Cię więc cały ból fizyczny jaki związany jest ze skurczami wywołanymi tabletkami przeznaczonymi do farmakologicznej indukcji poronienia.

Być może będziesz mogła zdecydować się aby ronić w domu. Wtedy gdy przejdziesz cały ten proces będziesz musiała udać się do lekarza by ocenił czy organizm oczyścił się w sposób prawidłowy.

Będąc w domu ominą Cię te wszystkie wymienione przeze mnie punkty. Będziesz mogła ronić swoje maleństwo w miejscu w którym będziesz czuła się bezpiecznie, możliwe będzie zachowanie intymności, będziesz mogła być sama bądź poprosić o obecność partnera (swoją drogą myślę, że powinien być wtedy gdzieś obok na wypadek gdybyś np. gorzej się poczuła tzn. mam tu na myśli omdlenie czy dużą utratę krwi- warto byłoby aby był przy Tobie ktoś kto mógłby wezwać pomoc) który może towarzyszyć Ci podczas tego procesu, udzielając wsparcia czy płacząc razem z Tobą (często zapominamy, że dziecko traci również ojciec- jak poronienie wpływa na Związek będę pisać w innym artykule)

Pamiętaj wszystko co wtedy zrobiłaś było najlepsze co mogłaś na dany moment zrobić!

Każda z nas jest inna i jeżeli ma prawo wyboru to niech dokona go w zgodzie ze sobą. Jedne chcą ronić w szpitalu pomimo różnych niedogodności czując, że tam będą bezpieczne, ponieważ w razie komplikacji mogą szybciej otrzymać pomoc lekarską. Bądź też wybierając szpital kierują się tym, że nie będą kojarzyły tego doświadczenia z domem boją się, że jeżeli poronią w domu to zawsze pewne miejsca w ich bliskim otoczeniu będą się z tym kojarzyć- natomiast będąc w szpitalu to co wydarzyło się w szpitalu w nim zostanie. Inne wolą przechodzić to w domu np. z ojcem dziecka, mogą wtedy przygasić światło, położyć się w wygodnym dla nich miejscu, iść pod letni prysznic, włączyć muzykę. Chcą przejść przez to co nieuniknione na swoich warunkach bez obcych gapiów czy przykrych komentarzy. Często też ważnym argumentem jest to, że poronienie w domu może trwać kilka dni natomiast w szpitalu po otrzymaniu tabletek trwa to kilka godzin bądź w przypadku łyżeczkowania właściwie czas zabiegu.

Która opcja jest lepsza?

Nie mam pojęcia.

Każda z nas jeżeli ma wybór powinna go dokonać w zgodzie ze sobą. Czasem w tak niekontrolowanej sytuacji to, że możemy mieć wpływ na cokolwiek- pomaga.

Gdy nie miałaś wyboru. Nie wiedziałaś nawet, że możesz go mieć a doświadczenie straty w sensie fizycznym jest już za Tobą- pamiętaj, że na tamten czas, zrobiłaś wszystko co mogłaś zrobić najlepiej. Być może teraz zrobiłabyś to inaczej. Jednak dobrze wiemy, że czasu się nie cofnie. Myślę, że nawet nie ma takiej potrzeby- stało się, w niewłaściwym momencie, nie w tym czasie, nie byłaś przygotowana, mogłaś coś robić inaczej. Pamiętaj, że to co teraz myślisz na ten temat wynika z tego w jakim momencie jesteś teraz. Teraz jesteś bogatsza o to doświadczenie, jesteś w innym momencie swojego życia. Uważam, że nie da się tego porównać jak i nie da się zawczasu przygotować na śmierć swojego Dziecka– nawet jeżeli nie jest to Twoja pierwsza strata.

Pamiętaj byłaś najlepszą mamą dla swojego dziecka i dalej przecież nią jesteś- zawsze będziesz już mamą. Mamą Aniołka.

Chcę abyś wiedziała, że to nie jest jedyny schemat tego co będzie się działo kiedy doświadczysz poronienia- takowy nie istnieje. W tym miejscu chciałam jedynie nakreślić jak to może wyglądać albo jak to zazwyczaj wygląda- abyś mogła mieć jakikolwiek obraz tego co może się wydarzyć.

Idealnie byłoby aby lekarz i personel szpitala wykazał się wysoką empatią, dobierał słowa (które w tym momencie mogą ranić głęboko), był uważny na Twoje potrzeby. Gdyby na oddziale pojawił się psycholog (a chyba dzieje się to coraz częściej) który zaopiekowałby się Twoimi emocjami. To może byłoby Ci choć odrobinkę łatwiej a przynajmniej nie czułabyś jeszcze dodatkowego ciężaru z zewnątrz podczas gdy czujesz się rozdarta w środku.

Niestety takie sytuacje się dzieją- chociaż nie powinny.

Czy możemy coś z tym zrobić?

Czy robimy wystarczająco dużo aby działo się lepiej?

Wiem, że podejmowane są próby- jednak czy możemy mówić o rezultatach?

W tym i poprzednim artykule „Poronienie oczami Matki- diagnoza”- przedstawiłam to co może Cię spotkać kiedy będziesz ronić swoje Dziecko.

W kolejnym przyjrzę się temu jakie jako Rodzice macie prawa w związku ze śmiercią swojego Dziecka.

Ps. Jeżeli czyta mnie jakaś położna bądź lekarz i jesteście zupełnym przeciwieństwem tego co opisałam wyżej tzn. w kontakcie z pacjentką kierujecie się empatią, staracie się zapewnić jej komfort i poczucie bezpieczeństwa, odpowiadacie na jej potrzeby a przede wszystkim uznajcie Śmierć jej Dziecka mówiąc o nim z szacunkiem to DZIĘKUJĘ ŻE JESTEŚCIE! Mogę sobie tylko próbować wyobrazić jak trudno musi być starać się zmienić stare, zakorzenione i przez wiele lat funkcjonujące schematy postępowania. Tym bardziej jestem pełna podziwu dla Waszych chęci i działań!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.