Relacje

Poronienie- Otoczenie

Myślę, że osobom które nie doświadczyły poronienia trudno może być zrozumieć w czym rzecz? Mogą bagatelizować czyjąś stratę, ponieważ bardzo rzadko mówi się o konsekwencjach natury psychicznej skupiając się jedynie na zagadnieniach medycznych. Sami lekarze czy położne nie są kształceni w kierunku przekazywania „trudnych” informacji jak i sposobów wsparcia osób, którym należy przedstawić diagnozę. Poronienia na oddziałach ginekologicznych to codzienność, dla personelu medycznego to odpowiednie procedury i zabiegi medyczne, których wykonują np. kilka dziennie. Dla kobiety roniącej swoje Dziecko to sytuacja zazwyczaj traumatyczna a dla osób zajmujących się nią na szpitalnym oddziale bądź w gabinecie lekarskim to rutyna.

Mało kto jest świadom tego, że kobieta w tej sytuacji jest „chłonna jak gąbka”. Może nie pamiętać jak się nazywa, jakie dokumenty podpisała- nawet, że w ogóle coś podpisywała, nie wiedzieć jakie procedury zostaną wykonane, gdzie ją teraz zabierają ale SŁOWA- słowa, które usłyszy w tym czasie są bardzo ważne i mogą powracać do niej niczym echo. Każde wypowiedziane w jej stronę słowo na ogromne znaczenie. Jest ona podatnym gruntem i nigdy nie wiadomo, które zdanie zostawi bolesny ślad w jej pamięci. Być może będzie pamiętała sytuacje kiedy położna poprawi jej poduszkę, zapyta o to czy jest coś co mogłaby zrobić, by ulżyć jej choć odrobinę, złapię ją za rękę. Ale na pewno zapamięta słowa, które będą odnosiły się do jej Dziecka bądź do jej osoby- lekceważąc jej tragedię. To jak zostanie poinformowana o śmierci Dziecka, miejsce w którym będzie czekała na zabieg oraz to co wydarzy się tuż po nim ma ogromny wpływ na sposób przeżywania żałoby a co za tym idzie na proces powracania do równowagi.

Najważniejsze jest tu chyba uznanie jej straty, nazwanie DzieckaDzieckiem a nie płodem, tkanką czy odpadem medycznym nadającym się do utylizacji bądź też powiedzenie „proszę pani tu NIC nie ma”- dla niej TO to nie jest nic, to jej Dziecko– wszystko co miała i zostało jej brutalnie odebrane. Nie trzeba wiele, nie potrzebne są wielkie słowa. „Przykro mi”, „Przykro mi z powodu Pani/ Waszej straty”- tylko albo tyle. Zobaczenie w niej Matki, która traci swoje Dziecko zamiast macicy, którą należy oczyścić. Niczego więcej nie potrzeba tylko chociaż odrobinę empatii i szacunku.

Bliscy, znajomi oni również zazwyczaj nie wiedzą jak się zachować.

W ich głowach mogą kłębić się następujące pytania:

– Pytać czy nie pytać?

– Jeżeli zapytać to jak to zrobić?

– Co powiedzieć?

– Czego nie mówić?

– O czym rozmawiać?

Zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy jak to jest?

Z jednej strony ogólnie uważa się, że należałoby chronić życie od momentu poczęcia, często mamy też takie przekonanie, że Dzieci nie powinny umierać- bo są niewinne, bezbronne. A z drugiej nie wiemy jak się mamy zachować gdy umiera Dziecko w łonie matki. Gdy natomiast umiera dorosły to czujemy, że powinniśmy złożyć kondolencje, pójść na pogrzeb podczas którego wspominamy jego osobę. Natomiast gdy umiera Dziecko to nie wiemy co zrobić. Z czego to wynika?

Mówimy często „nic się nie stało”, „lepiej teraz niż później”, „będziesz miała następne” itp. Czy powiedzielibyśmy tak np. Wdowie na pogrzebie jej własnego męża?

Na jednym krańcu ochrona życia poczętego podczas gdy na drugim kobiecie która roni mówi się „nic się nie stało, młoda jesteś będziesz miała następne” Nagle życie, które miało wartość przestało ją mieć tylko dlatego, że śmierć przyszła przed narodzinami? Czy dlatego, że nie przetrwało w brzuchu mamy 9 miesięcy a było tam parę tygodni?

Zatrzymaj się jeśli masz ochotę- zastanów.

Czego NIE mówić!

– nie ty pierwsza nie ostatnia

– jesteś jeszcze młoda

– widocznie tak musiało być

– los tak chciał

– Bóg ma na Ciebie swój plan

– lepiej teraz na początku ciąży niż jakbyś już miała brzuch

– a pomyśl co by było jakby się urodziło chore

– naturalna selekcja- był zbyt słaby

– a ty dalej na czarno

– czego płaczesz przecież tam nic nie było

– zrobicie sobie następne

– nic się nie stało

– zapomnij

– a ty znowu przez to płaczesz

– daj już spokój

– weź się w garść dla męża, dla dzieci

– tak będzie lepiej

– na pewno jest mu lepiej tam gdzie teraz jest

– wyrzuć w końcu te rzeczy

– trzeba żyć- młodsza już nie będziesz

Tym „dobrym” radom nie ma końca…

Warto jednak uświadomić sobie, że być może za jakiś czas Rodzice sami dojdą do pewnych wniosków, poukładają sobie sprawy, zaakceptują stratę i pójdą dalej. Być może zapragną kolejnego Dziecka. Jednak to oni sami muszą odnaleźć sens, podjąć działanie bądź też decyzje. Na ten czas najważniejsze jest dla nich TO Dziecko, które właśnie odeszło. To z nim się żegnają, za nim tęsknią. Owszem to nie wyklucza tego, że za jakiś czas będą chcieli powiększyć rodzinę, przestaną chodzić na czarno a łez będzie znacznie mniej. To wszystko musi wynikać z nich samych, oni nie chcą słyszeć tego typu rad. Przyjrzyjmy się więc temu czego mogą potrzebować.

Potrzeby Rodziców po stracie:

– Chcielibyśmy aby nasze Dziecko żyło.

– Nasze Dziecko miało imię. Zapytaj Nas o nie i używaj go gdy o nim mówisz.

– Chciałbym abyś mówił o nim z szacunkiem.

– Chciałbym poczuć, że dla Ciebie również moje Dziecko było ważne. Możesz o nim ze mną rozmawiać. Czasem bardzo potrzebuje takich rozmów.

– Nie myśl proszę, że ranisz mnie pytając o moje Dziecko. Wzruszam się, płacze, czasem nie mogę przez to wypowiedzieć słowa ale to bardzo dla mnie ważne. Cieszę się, że pamiętasz, że o nim wspominasz.

– Staraj się utrzymywać ze mną kontakt jak dawniej. Jeżeli nie będę miał ochoty na rozmowę czy spotkanie to Ci o tym powiem.

– Nie unikaj mnie i nie udawaj, że nic się nie stało- bardziej możesz zranić mnie milcząc i uciekając od tematu śmierci mojego Dziecka niż wtedy gdy będziesz o niej mówić.

– Powiedz mi jak Ty to odbierasz, co czujesz, co myślisz.

– Zostaw rzeczy tam gdzie są, nie chowaj pamiątek związanych z moim Dzieckiem.

– Dalej interesuje mnie co u Ciebie. Opowiadaj.

– Potrzebuje przestrzeni do tego aby móc mówić o swoim Dziecku. Teraz jestem dość monotematyczny.

– Nie stawiaj mi ram czasowych. Ja zawsze będę pamiętać o swoim Dziecku, zawsze będę odczuwać cierpienie z tego powodu.

– Nie oczekuj ode mnie, że będę „taka jak kiedyś”

– Nie chcę czuć od Ciebie litości, chcę abyś pozwolił mi na bycie taką jaką na dany moment jestem.

– Postaraj się zaakceptować mnie taką jaka jestem chociaż wiem, że towarzyszenie mi może być teraz dla Ciebie trudne.

– Chcę  żebyś wiedział, że codziennie zmagam się ze śmiercią mojego Dziecka i nie wiem ile to potrwa. Przez ten czas możesz mnie widzieć w różnych stanach, mogę być przygnębiona bądź też podenerwowana. Trudno mi czasem nad tym zapanować.

– Nie potrafię teraz patrzeć zbyt daleko w przyszłość- czas odmierzam raczej godzinami niż dniami czy tygodniami.

– Nie bój się poruszać tematu śmierci mojego Dziecka, bądź też nie obawiaj się zaproponować wspólnego pójścia na cmentarz.

– Nie potrzebuje rad- znacznie częściej pomocna mi jest Twoja obecność, momenty w którym sam wspominasz o moim Dziecku bądź też gdy mnie słuchasz.

Te przykłady to tylko interpretacja „Listy życzeń osieroconych rodziców” zaczerpniętej ze strony www.dlaczego.org.pl.

Najwięcej dowiesz się jednak pytając rodziców o to co by chcieli, co jest dla nich ważne.

Co możesz zrobić?

Jak pomóc:

– Uważnie słuchaj tego co mówią, jak nazywają, czego potrzebują. Często można to wywnioskować podczas rozmowy. Wtedy usłyszysz czy opowiadając o stracie mówią o tym, że umarło ich Dziecko, mają w niebie Aniołka czy też nigdy nie wezmą w ramiona swojego Stasia czy Zosi.

– Jeżeli jednak będą mówić o Dziecku czy Aniołku możesz zapytać czy nadali mu imię. Nie bój się, że ich zranisz. Prędzej poczują, że ich Dziecko również jest dla Ciebie ważne.

– Zaoferuj pomoc. Zapytaj w czym możesz pomóc. Możesz też zaproponować jakąś konkretną pomoc np. przygotowanie obiadu bądź zajęcie się Rodzeństwem.

– Pokaż, że jesteś. Czasem mogą akurat nie mieć ochoty rozmawiać, może chcą zostać sami- powiedz, że jesteś i że zawsze mogą na Ciebie liczyć.

– Zadzwoń, napisz, przyjdź- czasem czujemy, że powinniśmy poczekać, nie chcemy przeszkadzać czy być nachalni. Osoba po stracie również może nie chcieć robić nam kłopotu. W ten sposób tylko napędza się błędne koło. Każdy myśli, że wie co myśli ta druga osoba. Nie czekaj zrób pierwszy krok- nawet gdy teraz musisz go robić za każdym razem.

– Jeżeli myślisz o ich stracie to powiedz o tym.

– Jeżeli jesteście osobami wierzącymi i się za nich modlisz, również im to powiedz.

– Słuchaj- często to jedyne co możesz dla nich zrobić. Postaraj się być w tym cierpliwy, ponieważ mogą powtarzać to co słyszałeś już wielokrotnie- daj im na to przestrzeń.

– „Przykro mi”- czasem to wystarczy. Nie ma słów, które by mogły ulżyć ich cierpieniu, jednak są takie, które mogą im go dołożyć.

– Bądź życzliwy- stworzenie warunków do bezpiecznej rozmowy też jest ważnym aspektem. Bezpieczna atmosfera to taka gdzie nikt nikogo nie będzie oceniał, pouczał, udzielał rad a zostawi przestrzeń i będzie otwarty na wszystko co może się wydarzyć. To tak jakby dać przyzwolenie na „chcesz to krzycz, chcesz to płacz, chcesz to zacznij mówić od początku ja jestem, słucham, wspieram.”

„Kiedy wydaje się, że wszystko się skończyło, wtedy dopiero wszystko się zaczyna”

   

ks. Jan Twardowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.