Relacje

Pytać czy nie pytać? – oto jest pytanie

Zastanawiałam się gdzie umieścić ten wpis i doszłam do wniosku, że im szybciej się o tym dowiesz tym lepiej. 😉

Jako, że ostatnio pisałam m.in. na temat decyzji o poczęciu Kobieta + Mężczyzna= Dziecko? – sądzę, że stosowne byłoby wyróżnienie owych pytań już w tym miejscu. Oto one:

– A kiedy będzie dzidziuś?

– A myślałaś już czy chcesz chłopca czy dziewczynkę?

– A co Wy tyle czasu po ślubie i nic?

– A gdzie Wasz bobas?- no wiesz młodsza to Ty już nie będziesz.

– Stary, jeszcze tego malucha nie zmajstrowałeś, mam Ci pokazać jak to się robi?

– Dzieci są takie cudowne, ile będziecie mieć?

– Coś się zaokrągliłaś ostatnio, czy ja o czymś nie wiem?

– No kiedy w końcu usłyszę radosną nowinę?

– Chyba musze skoczyć do Twojej żony i udzielić instrukcji, co?

– No ile można czekać? Chcę być babcią.

– A co Wy w nocy śpicie tylko?

– Pewnie dużo imprezujecie co? Nie macie dzieci to możecie później zobaczycie jak to będzie, cieszcie się wolnością.

I tak można mnożyć i mnożyć- te pytania oczywiście.

Myślę, że sprawa jest o tyle prostsza w sytuacji kiedy para po prostu nie chce mieć dziecka. Chcą pobyć razem, nacieszyć się sobą, rozwijać, spełniać marzenia itp. Oczywiście, że te pytania mogą być irytujące i odechciewa się powtarzania każdemu tego samego. Można nawet sobie pożartować, chwilę się pośmiać i śmiało zmienić temat albo zgrabnie odbić piłeczkę. Można też powiedzieć coś ostrzej w każdym bądź razie można to jeszcze rozwiązać w miarę pokojowo bez większych konfliktów czy przykrości.

Czuję, że sytuacja jest o wiele trudniejsza w momencie kiedy np. ktoś stara się o ciąże i tej ciąży nie ma. Osoby pytające nie mają pojęcia o trudnościach pary i w sumie pytają w swoim poczuciu w dobrej wierze- nie mając nawet świadomości jak bardzo ranią drugą osobę.

Para wychodzi, spotyka się z bliskimi, przyjaciółmi, żeby trochę przewietrzyć swoją głowę i odciąć się od nieustannej walki o potomka- tak, po pewnym czasie to już jest walka. Ciągle pojawia się nadzieja, która za chwile „gaśnie”?- myślę, że to za mało powiedziane. Kobieta, która pragnie dziecka a po raz kolejny widzi jedną kreskę na teście ciążowym jest bliska rozpaczy- to są niewyobrażalnie trudne emocje i chwilę nie tylko dla kobiety ale też dla jej partnera. Niepłodność należy traktować jako problem pary a nie albo kobiety albo mężczyzny- to oni oboje starają się o to dzieciątko, oboje są w tej trudnej sytuacji i nie ma tu miejsca na mówienie o jakiejkolwiek winie, któregoś z nich. A i takie pytania się zdarzają: A które z Was nie może?

Para często swoje trudności z poczęciem zachowuje dla siebie. Ktoś mógłby powiedzieć- A czym tu się chwalić- co jest również w moim poczuciu bardzo raniącym stwierdzeniem. Jednak nie w tym rzecz- być może jeżeli temat płodności byłby tak dostępny podczas rozmowy jak „ładna dziś pogoda”- to można by o nim mówić otwarcie bez skrępowania i być może byłoby nieco łatwiej przez to przechodzić niż wtedy gdy tematy te są TABU– o tym po prostu się nie mówi.

Zastanów się dlaczego para nie mówi o tym głośno? Być może to są powody:

– wstyd

– brak zrozumienia

– poczucie bycia innym/gorszym

– strach przed niezrozumieniem

– strach przed odrzuceniem

– strach przed napiętnowaniem

– poczucie bezwartościowości/ pustki

– poczucie winy

– przeświadczenie, że sobie na to zasłużyliśmy/ że to jest kara

A wszystko to i pewnie wiele innych myśli i odczuć sprowadza się do tego, że nie jesteśmy zdolni do rozmnażania a jest to przecież jedna z podstawowych powinności człowieka. Człowiek powinien być płodny i się rozmnażać- takie powszechne przeświadczenie nie ułatwia ani życia, ani jego poczęcia.

Być może osobom bezpłodnym łatwiej się w pewien sposób pogodzić z tym, że nie będą mieli potomstwa wcale albo w sposób naturalny nie zostanie ono poczęte. Być może takim osobom łatwiej jest powiedzieć wprost „nie mogę mieć dzieci”- gdy wiedzą, że ich stan jest nieodwracalny. Nie czekają więc co miesiąc na owulacje wiążąc z nią ogromne nadzieje, nie biegną po test ciążowy a następnie gdy pojawia się miesiączka nie przeżywają kolejnego kryzysu i tak w kółko- miesiąc po miesiącu.

To nie tak, że porównuje, kto ma lepiej a kto gorzej- uważam, że cierpienia nie powinno się porównywać, każdy przeżywa je na swój sposób i jeżeli nie możemy mieć tego na czym nam bardzo zależy to boli- zawsze. Z czasem możemy nauczyć się z tym żyć i funkcjonować albo też podczas przeżywania chronicznego stresu nabawić się nie jednego zaburzenia czy to somatycznego (dotyczącego zaburzeń pracy narządów bądź układów w naszym organizmie) czy to psychicznego np. depresji. Osoby niepłodne doświadczają silnego stresu, którego poziom możemy porównać z osobami które np. mają zdiagnozowaną chorobę nowotworową. Pomyślałbyś?

Pary borykające się z niepłodnością nie wiedzą, ile to potrwa, czy i kiedy będą mogli mieć dziecko. Ta niewiedza tym bardziej może powodować niechęć do dzielenia się tymi informacjami, mogą pojawiać się myśli:

Po co mam o tym mówić jak może zaraz będę w ciąży.

Jak to powiem to zaraz będą zadawać dodatkowe pytania i będzie trzeba od początku wszystko wszystkim tłumaczyć.

– Nie chcę do tego wracać/ rozpamiętywać.

– Zaraz będą mi coś doradzać.

– Znowu dostane namiary na kolejnych specjalistów.

– Powiedzą, że lekarz się nie zna i że przecież u nas wszyscy w rodzinie mają dzieci.

– Będą pytać o postępy terapii.

– Mogą do nas dzwonić i wypytywać o to czy już się wyleczyliśmy albo jak nam idzie podczas starań i te komentarze, że to nasze próbowanie jest takie przyjemnie przecież, że powinniśmy się cieszyć. Tymczasem nasz seks ostatnio wygląda tak, że jak wiem, że dziś są dni płodne to nie ważne czy mi się chcę czy nie -to ja MUSZĘ- nie mogę przecież zmarnować szansy a gdy mam ochotę ale to nie jest ten dzień no to nie będę przecież marnować plemników. Ale co ja mam o tym mówić? Jak? Znowu będą te niesmaczne żarciki. Seks to dla mnie walka a nie przyjemność- czuję jednak, że nie pojmie tego osoba, która nie ma tej trudności co my. U nas nie ma spontaniczności i przyjemności u nas są obliczenia i pomiary. Seks to zadanie do wykonania a nie obopólna rozkosz. – tak, niestety pary które borykają się z niepłodnością, mogą mieć takie doświadczenia.

Każdy jest inny- są osoby, które pewnie wolą powiedzieć raz a dobrze i nie wracać do tematu albo się z nim nie ukrywać wymyślając co rusz to inne wytłumaczenia. Ale są też tacy, których boli już na samą myśl- wszystko im się przypomina, pojawiają się nawracające myśli, są niespokojni, mają koszmary, dochodzą do tego różne dolegliwości z ciała, stres- który tym bardziej nie ułatwia im zajścia w ciąże. To błędne koło, które pozostawia po sobie coraz to większe spustoszenia.

Myślę sobie jeszcze o poronieniu. Kobiety ronią często jeszcze we wczesnych etapach ciąży o której wie jedynie partner. Proszę sobie spróbować wyobrazić jaki ból można zadać takiej kobiecie jednym zdawałoby się niewinnym pytaniem o dziecko. Są kobiety, które chcą o tym mówić, rozmowa pomaga im przejść przez etapy żałoby ale są też takie które milczą albo rozmawiają tylko z wybraną osobą. (Na temat poronień będzie oddzielny artykuł i tam przyjrzymy się temu bardziej)

Nigdy nie wiesz w jakiej sytuacji jest osoba, jakie ma doświadczenia, co przeszła albo właśnie przechodzi. Może warto byłoby się powstrzymać i zachować tego typu pytania dla siebie? Jak myślisz?

Wyobrażasz sobie teraz każde święta, spotkania rodzinne, wesela, komunie no i chrzciny gdy zadajesz parze, któreś w wyżej wymienionych pytań a ich dotyka problem niepłodności bądź umarło im dziecko? A oni przy każdej takiej okazji słyszą litanie tych pytań? – Ciężko co?

Myślę sobie, że jeszcze ktoś kto z własnej woli nie chce mieć dzieci i słyszy cyklicznie takie pytania to może się jedynie wkurzyć w najbardziej ekstremalnym przypadku. Natomiast pozostali… Pomyśl.

Zdecydowanie jest za dużo tematów TABU, zakazanych, niestosownych, nieakceptowanych społecznie a przecież to są zagadnienia nam bliskie, przecież płodność dotyczy każdego z nas- KAŻDEGO! Czemu więc nie rozmawiać o tym swobodnie?

Chyba zbyt bardzo jest to utarte w naszej kulturze, żeby ot tak to wyplenić i zaprosić do rozmowy „zakazane” tematy. Mierzmy więc siły na zamiary.

„Świata nie zmienisz, zacznij od siebie”–  i to jest myśl.

Teraz mając już większą świadomość, wiedząc jakie może mieć konsekwencje Twoje pytanie,  możesz zastanowić się czy należy o to pytać? Albo jeżeli dojdziesz do wniosku, że dlaczego by nie – no to może watro pomyśleć w jaki sposób to zrobić aby kogoś nie zranić jeszcze bardziej. O tym jak ważne jest mówienie i ważenie słów pisałam w artykule Związek- jak się dogadać?

Czuję, że w większości przypadków ludzie ranią nieświadomie- nawet przez chwilę nie przejdzie im przez myśl to, że ktoś nie ma dziecka, bo nie może go mieć nigdy albo przez czas trwania leczenia albo to dziecko stracił- roniąc. Chyba zbyt często przypisujemy sobie takie poczucie sprawczości- CHCIEĆ TO MÓC– w tym przypadku nie zawsze tak jest.

Zastanów się i podaj dalej- jeżeli masz chęć i uważasz, że lepiej jest mówić niż milczeć. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.